Jestem wyznawcą Muzyki, gdyż nic mnie lepszego w życiu, od Niej, nie spotkało. Najlepszą wizytówką, na początek, będzie mój muzyczny życiorys. Reszta nie powinna nikogo interesować.
-1. Okres embrionalny - nie słuchałem muzyki. Ewentualnie, jako gówniarz skakałem, w ekstazie,
przy piosence "Po drugiej stronie drzwi" zespołu KSU (-9 miesiąc - 8 lat)
0. Noworodek - Disco Polo (9 lat)
1. Niemowlęctwo i okres wczesnodziecięcy - muzyka kultywowana w moim domu rodzinnym - Queen, Nirvana, Grechuta + to co było
aktualnie na top-listach (10 - 12 lat).
2. Późne dzieciństwo - Art rock, rock progresywny - Pink Floyd, King Crimson, Camel, Yes, Radiohead i inne tego typu kapele (13 - 16 lat)
3. Okres pokwitania i dorastania - Muzyka psychodeliczna, industrialna, schizoidalna, w którą, poniekąd, wtajemniczył mnie tekściarz zespołu KSU, Michał Broda - np. Psychic TV, Throbbing Gristle, Zoviet:France, Laibach, Holy Toy, Coil. Krótka fascynacja muzyką metalową (17 - 18 lat)
4. Dorosłość - muzyka klasyczna, zwłaszcza symfoniczna - Gustav Mahler, Mozart, Bach, Beethoven. Nieco później - współczesność: Stockhausen, Boulez ( 18 lat - aż do dziś).
5. Jazz - Coltrane, Ellington, free-jazz, np. Ayler, przy prowadzeniu równoczesnych, solidnych studiów nad historią rocka (19 lat - aż do dziś).
6. Natrafienie na stronę genialnego krytyka muzycznego - Piero Scaruffiego, który zapoznał mnie
z mnóstwem genialnych artystów - min. Captain Beefheart, Klaus Schulze, Suicide, Faust, Morphine (20 lat - aż do dziś)
P.S. - W przeciągu najbliższego tygodnia powinny pojawić się moje pierwsze dziełka. Zachęcam
do odwiedzania bloga.